HISTORIA

HISTORIA

Gród i Poznań pierwszych Piastów

Historia Poznania, jak większości starych miast, rozpoczęła się od wody. Miejsce pod przyszły Poznań stworzyła Warta i jej dopływy: Cybina, Bogdanka, Wierzbak, nanoszące łachy piachu. To na nich właśnie, pod koniec IX w. narodziła się osada – założona zapewne przez księcia Poznana, który na terenie dzisiejszego Ostrowa Tumskiego zbudował gródek strzegący kupieckiej przeprawy przez bród na Warcie.

Choć legenda mówi inaczej – wspomina o trzech braciach, Lechu, Czechu i Rusie, którzy po latach rozłąki postanowili się spotkać. Wyruszyli więc sobie na przeciw, a miejsce w którym się rozpoznali ku pamięci spotkania nazwali Poznaniem.

W czasach Mieszka I powstał nowy potężny ośrodek z tzw. palatium, czyli książęcą siedzibą z prywatną kaplicą, pierwszą chrześcijańską świątynią na ziemiach polskich oraz pierwszą polską katedrą, której budowa rozpoczęła się już po chrzcie Mieszka, a zapewne jeszcze przed przyjazdem pierwszego polskiego biskupa – Jordana. Cały kompleks otoczony był ziemno-drewnianymi wałami.

Mieszko, a po nim jego syn Bolesław, nazwany przez potomnych Chrobrym, zostali pochowani w poznańskiej katedrze. Niestety – świetność grodu nie trwała długo. Już 70 lat po założeniu biskupstwa stołeczna Wielkopolska padła ofiarą napaści czeskiej. Odbudowa regionu przeciągnęła się do końca XI w., a stolica państwa została przeniesiona do Krakowa. Lepsze czasy dla Poznania nastały w XII i XIII w.

Lokacja miasta i Poznań królewski

W XII i XIII w. pod rządami kolejnych lokalnych książąt: Władysława Odonica, Przemysła I i Bolesława Pobożnego cała Wielkopolska szybko się modernizowała, równolegle rozpoczęto proces lokacji miast na prawie magdeburskim. Jednym z nich został nowy Poznań – zbudowany już nie na zalewanych wodami Warty terenach Ostrowa Tumskiego czy Śródki, ale na wysokim lewym brzegu – tam gdzie dzisiejszy Stary Rynek. Od 1253 r. zaczęto na nowo liczyć dzieje miasta. Wkrótce powstawały jego najbardziej charakterystyczne i najważniejsze obiekty – olbrzymia Kolegiata farna pw. św. Marii Magdaleny, Ratusz oraz Zamek księcia Przemysła I, który pod koniec XIII w. stał się Zamkiem Królewskim. W 1295 r. książę wielkopolski, Przemysł II koronował się na króla Polski.

Niespełna 100 lat później, małżeństwo Jadwigi z Jagiełłą przyniosło Poznaniowi nowe perspektywy – odwieczny szlak handlowy z Europy Zachodniej nagle wydłużony został do Wilna i grodów ruskich, a Poznań na kolejne 200 lat stał się jego ważnym przystankiem. Wokół miasta powstawały nowe osady, szybko rosła liczba jego mieszkańców, aby w XVI w. przekroczyć 30 tysięcy. Powstawały nowe cegielnie, garncarnie oraz centrum obsługi kupieckich karawan. Na wyspie Tumskiej biskup ufundował pierwszą w Wielkopolsce, a drugą w kraju wyższą uczelnię, która szybko stała się najświetniejszym ośrodkiem akademickim w Polsce. Była to Akademia Lubrańskiego – pierwsza uczelnia w kraju kształcąca w duchu renesansowym. Magistrat było stać na zatrudnienie najwybitniejszych budowniczych pracujących w Polsce w tamtych czasach, którzy przebudowali drewniany średniowieczny Poznań w nowoczesny renesansowy ośrodek. Chlubą miasta stał się Ratusz przebudowany przez lombardzkiego budowniczego, Jan Baptystę Quadro z Lugano. Efekt jego pracy tak zachwycił poznaniaków, że zatrudnili go w mieście na długie lata jako architekta miejskiego, a Quadro zaprojektował jeszcze wiele innych obiektów.

Chlubą renesansowego ratusza szybko stał się zegar z mechanizmem koziołków. Legenda mówi, że któregoś razu miała odbyć się uczta na cześć ważnego gościa. Na ten wieczór kucharz miał przygotować sarnie udźce. Jednak gdy wyszedł z kuchni, jego gapowaty pomocnik spalił mięso. Chcąc ratować sytuację, pomocnik wybiegł za mury miejskie, gdzie zobaczył dwa koziołki. Zaciągnął je do kuchni, ale zanim zdążył sprawić z nich obiad, koziołki uciekły na ratuszową wieżę i zaczęły się trykać. Zgromadzonych na rynku widok tak bardzo rozbawił, że kuchcika nie ukarano, a do zegara dołączono „mechanizm błazeński a mianowicie koziołki”.

XVII – XVIII wiek – czas niepokojów i niedostatku

Powolny upadek Poznania, podobnie jak wielu innych polskich miast, rozpoczął się wraz z Wojną Trzydziestoletnią. W trakcie kolejnych wojen w mieście po kolei stacjonowały oddziały walczące w Wojnie Północnej – oddziały koronne i konfederackie plądrowały i niszczyły miasto. Równocześnie szybko malała liczba ludności, przede wszystkim mężczyzn, stąd też na początku XVIII w. na niektórych wioskach mieszkały albo same kobiety i starsi albo pojedyncze rodziny. Pomimo to trwała budowa wielkiego i bogatego kościoła Jezuickiego, który z końcem XVIII w. przejął rolę miejskiej Fary, a dla potomnych stał się jednym z najwybitniejszych osiągnięć sztuki baroku w Polsce.

Na początku XVIII w niezwykłym wydarzeniem było osiedlenie się w Poznaniu i podpoznańskich wsiach ok. 100 rodzin z Bambergu. Przybysze sprowadzili do Poznania nowy model wsi – czynszowej, dzięki czemu Poznań jako pierwsze miasto Rzeczypospolitej stał się miastem wolnym od pańszczyzny! Po niemal stuletniej stagnacji, m.in. dzięki Bambrom właśnie, liczba ludności – i jej bogactwo – zaczęła powoli wzrastać.

Bambrzy szybko zasymilowali się z lokalną ludnością. Już w połowie XIX w. wykształcił się typowy strój folklorystyczny, tzw. strój bamberski charakteryzujący się kolorowymi spódnicami z białym koronkowym fartuszkiem, długie do kostki tak, żeby widoczny był bucik, a panny na wydaniu na niedzielne msze i inne uroczystości zakładały tzw. kornet czyli strojny czepiec udekorowany sztucznymi kwiatami, wstążkami i różnymi świecidełkami. Mówiono wtedy, że im większy kornet, tym bogatszego męża panna znajdzie. Pewno dla tego niektóre kornety osiągały wysokość 25 cm i ważyły nawet 3 kg!

Impulsem do rozwoju stała się też Komisja Dobrego Porządku, założona przez ostatniego króla, Stanisława Augusta, która przeprowadziła szereg komunalnych reform w Poznaniu. Niestety nie było dane jej zakończyć prac. Wraz z drugim rozbiorem Polski Poznań dostał się w ręce Prus.

Pod panowaniem pruskim

Dla nowych władz Posen miał być początkowo miastem li tylko garnizonowym i urzędniczym. Z czasem to właśnie dla pruskich urzędników rozpoczęto budowę nowych dzielnic, które później stały się współczesnym centrum miasta. Standard nowych budowli był wysoki, pruski. Wyburzono stare, średniowieczne jeszcze mury miejskie, budując jednocześnie twierdzę, której centrum stał się fort Winiary, dzisiejsza Cytadela, a całe miasto zostało otoczone siecią mniejszych fortów. Co gorsza – rozwój miasta podporządkowano celom wojskowym, nawet powstały w połowie XIX w. dworzec kolejowy aby nie osłabić obronności, znajdował się poza wałami miasta. Poznań stał się miastem-twierdzą.

Pomimo obecności Niemców w Poznaniu ciekawe inicjatywy wychodziły w większości od Polaków. Na Wilhelmsplatz, dzisiejszym Placu Wolności, hrabia Raczyński wzniósł gmach pierwszej publicznej książnicy na ziemiach polskich. Naprzeciw powstał Bazar – ostoja polskiego handlu i patriotyzmu, a w katedrze – Złota Kaplica, czyli mauzoleum pierwszych Piastów. Jednak prawdziwym impulsem dla Poznania było zburzenie pruskich obwałowań – w pierwszych latach XX wieku, które uwolniło nagle olbrzymie tereny pod inwestycje. Ich centrum stała się Dzielnica Zamkowa, a jej sercem nowy zamek, Zamek Cesarski, wokół którego wzniesiono m.in.: Teatr Miejski, Dyrekcje Kolei i Poczty, Instytut Higieny oraz budynki urzędnicze. Konną trakcje tramwajową zamieniono na elektryczną, wybudowano centralny dworzec, przyłączono nowe dzielnice.

Zamek Cesarki wybudowano w ciągu mniej niż 10 lat. Główny gmach stawiali niemieccy budowniczowie, przy budynkach gospodarczych pracowali Polacy. Któregoś wieczoru główny architekt przechodził koło placu budowy i bardzo zdziwiło go gdy usłyszał głosy polskich pracowników. Poszedł sprawdzić czy faktycznie o tej porze Polacy jeszcze pracują – i dlaczego? Brygadzista wytłumaczył mu krótko: „Legenda mówi, że gdy tylko niemiecki cesarz postawi w Poznaniu swój zamek jego panowanie szybko dobiegnie końca. Dlatego chcemy dokończyć prace jak najszybciej, aby cesarz mógł już się tu wprowadzić”

Wiek XX – wiek tryumfów i klęski wojennej

I wojna światowa, a tym samym czasy zaborów, dla Poznania zakończyły się wraz z końcem powstania wielkopolskiego w połowie 1919 r. Powrót w granice niepodległej II RP był powrotem triumfalnym – poznaniacy wygrali swoje powstanie. Ponadto Poznań był najbardziej rozwiniętym i najbogatszym miastem w kraju. I ciągle się rozwijał. Na terenach dawnej Wystawy Wschodnioniemieckiej zaczęto już w 2 lata później organizować targi, a w 1929 r. w Poznaniu odbyła się największa wystawa Międzywojnia – Powszechna Wystawa Krajowa (zwana PeWuKą).

II Wojna Światowa dla Poznaniaków rozpoczęła się wraz z wejściem Niemców do miasta 10 września. Na ziemiach wielkopolskich utworzono tzw. Kraj Warty. Faszyści wysiedlili niemal co trzeciego mieszkańca z 270-tysięcznego miasta, na ich miejsce sprowadzając Niemców z ziem bałtyckich. Pod koniec stycznia 1945 r. rozpoczęła się ofensywa oddziałów polskich i radzieckich, a trwające blisko miesiąc walki o Poznań, spowodowały olbrzymie straty. Najwięcej budynków zniszczono w ścisłym centrum, aż co czwarte mieszkanie nie nadawało się do zamieszkania. Do miasta szybko jednak wrócili wysiedleni Poznaniacy, przybyli także Polacy wysiedleni z Kresów, głównie z ziemi wileńskiej. Już rok po wojnie liczba mieszkańców przekroczyła ćwierć miliona!

Wtłoczone w stalinowski cykl planowania miasto nie poddało się. Już w 1956 robotnicy Ceglorza (jak nazywa się w Poznaniu Zakłady Hipolita Cegielskiego – noszące wówczas imię Józefa Stalina) wyszli na ulicę domagając się wolności, prawa i chleba. Ten pierwszy polski protest, stłamszony czołgami, przyniósł całej Polsce upragnione zmiany już w Październiku. Jednak przez cały okres PRL-u Poznań dzięki swoim Targom był dla wielu Polaków jedynym krajowym oknem na świat.

Niektórzy mówią, że pierwszy protest przeciwko nowej władzy musiał wydarzyć się właśnie w Poznaniu. W czasach zaborów, gdy Polak chciał osiągnąć podobny status materialny co jego niemiecki sąsiad, musiał pracować dużo więcej – choć, co trzeba oddać, wynagradzani byli uczciwie. Nie należy więc dziwić się, że po wojnie Poznaniacy szybko wzięli się za rozliczanie pustych obietnic partii komunistycznej. Na zdjęciach protestujących robotników możemy zauważyć jeszcze jeden niemiecki rys – manifestujący nawet idąc z transparentami przez miasto… nie niszczyli zieleni!

Poznań dziś

Obecnie Poznań jest piątym największym miastem w kraju z ponad pół milionem mieszkańców i jednocześnie sercem blisko milionowej aglomeracji. Oprócz stałych mieszkańców na kilkudziesięciu uczelniach wyższych – państwowych i prywatnych – uczy się 120-tysięczna rzesza studentów. Przyjeżdżają oni do Poznania nie tylko z kraju, ale także z zagranicy. Wybierają Poznań ze względu na prestiż miejskich uczelni, ale także z nadzieją na łatwe znalezienie dobrze płatnej pracy. A za takim myśleniem przemawiają statystyki – od lat Poznań szczyci się najniższym bezrobociem w kraju, które wg GUS w listopadzie 2017 roku wyniosło 1,5% przy średniej krajowej 6,5%. Także średnia pensja jest tu wyższa od średniej krajowej, a miasto jest postrzegane jako centrum handlu i biznesu. Oprócz słynnych na całą Polskę Międzynarodowych Targów Poznańskich, w mieście znajdują się także centrale i siedziby licznych firm i fabryk z międzynarodowym kapitałem, takich jak Glaxo Smith Kline, Volkswagen czy Bridgestone oraz znanych polskich marek jak Allegro, Apart czy Solaris.

Pomimo tak dobrych wskaźników gospodarczych, liczba ludności systematycznie spada. W ciągu ostatnich 25 lat Poznań stracił ponad 50 tyś mieszkańców, którzy wybrali życie podmiejskie. Za to powiat poznański zyskał ponad 130 tyś nowych mieszkańców.